To żona twa, Anna, ród panów smoleńskich;

Ta izba, tajemną ciemnością osuta362,

To izba twéj żony i pieszczot małżeńskich,

To izba jest, w któréj gnuśniejesz, mój młody,

I życie swe dajesz za roskosz363, za gody,

I sławę swą dajesz za szczęście weselne,

Swą wielkość i imie364 grzebiesz nieśmiertelne. —

— Ktożeś365 ty? kto jesteś, co śmiész mi sen mięszać366?

I słowy jakiemiś dziwnemi, ostremi,

Nad duszą, jak jastrząb’367 nad ptakiem, zawieszać,