Więc Moskwę powitam, i kraśne sam jaje
Dymitru387 przyniosę na święto w Sobotę388.
Dla kniazia ubogie litewskie są kraje,
Sam w Kremla zastukać ja przyjdę drzwi złote. —
I posły389 skłonili głowami, wracają.
A Olgierd cóś dumał i gońców gnał wkoło,
Lecz dokąd? lecz po co? i gońce390 nie znają;
Wieść niosą, nie wiedzą, smutną czy wesołą.
A zima śniegami już wieje białemi.
Pod Wilno, na Piaski lud zewsząd gromadzą;