Aż przyszli pod Wyłok, gdzie wodzem Bazyli;

Z smoleńskich on xiążąt403, lecz z Dymitrem trzyma;

I twierdzę drewnianą próżno osaczyli,

Gdy dobyć jéj szturmem Olgierd czasu nie ma404.

Gród został niewzięty, wódz tylko dał życie,

I ciągną a ciągną bez ustanku daléj;

W Sobotę aż Wielką ujrzeli o świcie

Kreml biały i Moskwę, i pochód wstrzymali.

Tu stoją. Nazajutrz, gdy Dymitr ze dworem

Na jutrznię do cerkwi wychodzi spokojny,