Spogląda — na Górze Pokłonnéj405 taborem

Litwini już leżą, jak mrówię406 lud zbrojny.

A poseł Olgierdow407 przynosi mu jaje.

— Weź, kniaziu Dymitrze, i spójrzyj408 dokoła.

Kniaź Olgierd ci miecz twój i krzemień oddaje.

Kniaź Olgierd co przyrzekł, to strzymać409 podoła. —

Z Zamieścia, Posadu, już dymy się wznoszą,

I płoną; pod Kremlu410 już ogień murami.

Bojary chleb z solą naprzeciw wynoszą.

— Kniaż Dymitr przyjaźni i drużby chce z wami. —