Stos nakłaść kazał i braci wygląda.
Na Swintorozie bierwiona sosnowe
I dęby walą ze świętego gaju.
Stoi stos, na nim łoże Olgierdowe.
On patrzy na stos, na łoże pogląda,
Wiliję427 żegna i gród Gedymina,
Dymy Zniczowe i swych ojców groby.
Aż żona, kiężna Juljanna428, do niego
Idzie i mnicha za sobą przywodzi.
— Mężu mój! Panie! — rzecze — życie całe