Rąbkiem mu białym przewiązano szyję,

W nim złoty pieniądz na wieczności drogę,

U pasa proca rzemienna wisiała,

A szłyk na głowie, giętki łuk u boku.

I siedział starzec, jak gdyby żył jeszcze,

Tylko nie patrzał zamkniętemi oczy448,

Tylko nie dyszał449 piersiami wyschłemi,

Zda się, odpoczął po życiu, po boju.

Naprzeciw niego bracia, towarzysze,

Synowie, słudzy stali i kapłani;