Najbliższy zawsze; i nieraz wśród nocy

Słyszano długie, tajemne rozmowy,

Widziano, jako usiadał na skórze

U stóp Jagiełły, i długo cóś prawił,

I, jak pies, u nóg zasypiał na straży.

Póki żył Olgierd, przyjaźń się ta kryła,

Lękając blasku sokolego oka,

Bo stary byłby karał niewolnika,

Co się śmiał synu478 do serca podkradać,

I podłą dłonią tykać jego dłoni;