Lecz umarł Olgierd, ledwie stos przygasa,

Już się Wojdyłło przebrał w inne szaty,

Już włos, jak wolny człek, puścił po skroni,

Stanął z bojary479, szyderskiém wejrzeniem

Śląc, kędy kniazie480 bracia pańscy byli,

Jak gdyby na nich, milcząc, się odgrażał.

Wszyscy szemrali; Jagiełło nie zważał,

A piérwszém słowem Wojdyłłę do siebie

Zwołał i szeptał; posłał go z rozkazy481,

Jemu dał klucze od skarbcu482 swojego,