Ciągle szepce, a bojary

Trzęsą głową wyprawieni509,

Patrzą u drzwi, patrzą z sieni,

I dziwują się téj zgodzie.

Kiejstut spójrzał, splunął w gniewie;

Co ma myśleć, sam już nie wié;

Syna na zamek posyła;

On zawrócił wojsko swoje,

Nie chce zgody, do Trok wraca.

Trzy dni mija, Witold jeszcze