Stoi, patrzy, nagle blednie,

Usta zaciął, wzrok ponurzył,

Zadrżał. Kiejstut pchnął go ręką.

— Kto — rzekł — wchodzi? kto ma prawo

Na dziadowski wchodzić zamek.

Ty precz, sługo! ni mi w oczy

Podłéj nie ukazuj twarzy! —

Jagiełło powstaje z ziemi;

Chce cóś mówić, drżą mu usta;

Nie śmié. Kiejstut dłoń podaje,