Chodzi, czoło białe chmurzy,
Słucha, staje, wzrok ponurzy,
To podniesie na Wojdyłłę;
W słowa jego wierzy święcie,
I już zdradę u drzwi widzi;
Drży o siebie, drży o władzę;
Duma, jakby ją utrzymać?
— Dość — rzekł — siedzieć, dość już drzémać.
Trzeba zdradę odprzeć zdradą.
Oni myślą, że w komnacie