I nic jéj nie rzekł, wzrok tylko odwrócił,

Ręce odepchnął, a jęku nie słuchał.

Marija słała do braci, pomocy

Wzywając. Próżno! bo bracia daleko,

Bo pod Jagiełły została opieką.

Matki nie było, żeby się użalić,

Żeby od dziecka tę burzę oddalić.

I w dzień Perkuna weselni kapłani

Wiedli płaczącą w komnaty Wojdyłły.

Gdy mu obówie580 żona zdejmowała,