Pozostawił, i na straży

U synowca stał we wrotach!

I oczyma po téj karcie

Wodzi, oczóm swym nie wierzy,

I z nią w ręku, jak szalony,

Do Jagiełły znowu bieży.

On złamany wpół, zgarbiony,

Jęczał na dnie dolnéj wieży,

Gdy w drzwi bijąc, Kiejstut leci,

I podchodzi, w twarz synowca