I uśmiech po ustach błędny mu przelata628:
Bo dawno tu nie był, bo młode swe lata
Przypomniał629. Lecz teraz nie młodość wspominać,
Bo karać czas przyszedł, i wieszać, i ścinać.
Znów chmurno na czole. Powstaje z kamienia,
Klasnął w dłoń na sługi, wywołał z przedsienia630.
— Biegnijcie na wieżę! patrzajcie na drogę!
Czas karać winnego; na Witolda czekam;
Ubiegł już dzień cały, ja zwlekam a zwlekam,
A jeszcze doczekać, dopatrzyć nie mogę. —