— Tyżeś to? Wojdyłło! — ze śmiechem mu łaje —

Tyś wrócił w niewolę, w twój podły stan chłopi,

Coś chodził w szkarłacie, i pańską krew z swoją

Mięszałeś636? I gady już cię się nie boją,

Pełzną ci po piersi i patrzają w oczy!

Ropucha ci w usta jad z pianą swą toczy!

Gdzie słudzy, z których plec637 krew nieraz pociekła?

Gdzie żona, co drżąca za tobą się wlekła,

Ta, któréj kazałeś służyć ci schylonéj?

Tyżeś to? Wojdyłło! w kałużę rzucony,