Mój mężu i panie! O, tyś to! Przychodzę

Zobaczyć, pocieszyć się zemsty widokiem.

Niech duszę nasycę, niech serce ochłodzę

Po wielkiéj sromocie, po żalu głębokim. —

On głowę powoli od piersi podnosi,

Obelgóm odrętwiał i lżenióm szalonym;

Nic nie rzekł, lecz głosem konania omdlonym,

O kroplę ją wody i o chleb ją prosi.

— Ty wody chcesz! chleba! ty prosisz, Wojdyłło!

O, nié ma litości, jak mnie jéj nie było638,