A lud radośnie wykrzyka662,
Lud, śmiejąc się, bije w dłonie,
I do Wojdyłly przymyka663,
Sromoci664 go zemstą swoją,
Bije, plwa665 nań i urąga.
Długo tak, długo ścieżkami
Szli, gdzie dąb stoi na górze;
Aż gdy do niego zbliżali666,
Upadł im więzień bezsilny.
Wówczas sznurami siepacze