Wtém powstał Nakiemna, i rękę do czoła

Przyłożył, pogląda; cóś szepnął, i zbiega;

I drugi tuż za nim. Na drodze od Krewa

Pędzą się żołnierze, chorągiew powiewa.

A jedni wołają: — To Kiejstut powraca!

A drudzy z uśmiechem, jak gdyby szydzili,

Do wrót się pośpieszą — otwierać? czy bronić?

Czy witać Kiejstuta? czy z wrogiem spotykać?

Krzyk powstał w przedmieściach. Już wojska do zamku

Pędzą się wrzaskliwie; już mury minęli,