Z krwi słowy i zemstą witając Kobole721,
Wszedł znowu, ze drżeniem pochylił im głowę.
A rano, o świcie stos płonie w dolinie;
Wojdyłły trup na nim i młodych dwónastu722;
Na pnie się starszyzny karki pochyliły;
A Widmund dał głowę na kole rozbity;
I ciało starego psy, gryząc, powlokły,
Wnętrznośćmi723 skrwawiwszy podwórce zamkowe.
XXVIII
Na twoję724 głowę, Kiejstucie,