Kiejstut pomyślał chwilę, dał znak głową.

— Idź — rzecze — synu! lecz żadną umową

Nie wiąż beze mnie. Mam w sercu obrazę,

Którą niełatwo zmyć słowy jednemi744.

Czyjejś krwi na to, i wiele mi trzeba! —

Mówił, a Witold już konia dosiada,

Gałąź Skirgiełły pochwycił, wskok bieży,

Kędy na wzgórzu Jagiełło z Krzyżakiem

W milczeniu patrzą na Skirgiełły kroki.

Jagiełło rękę wyciągnął do brata.