Ani żadnego obawiać zamachu.
Kiejstut, wciąż milcząc, ciągle się opiera.
Na próżno Witold trzykroć przekonywa,
Na próżno Skirgiełł z braćmi poprzysięga.
Kiejstut się jeszcze podejścia obawia.
I walczy z sobą, bo chciałby ukończyć,
Nie zdając losów na bitwę niepewną.
Nareście754 spójrzał na trocki swój zamek,
I kazał konia siwego podawać.
Olgierdowicze spojrzeli po sobie