Piérwszy raz serce, co w bój wrzało krwawy,

I do dziecięcia zabiło małego,

I biegło, jako łanie ku swym biegą88.

A kiedy przybył, nie ściskał dziecięcia,

Ani je tulił, ni pieścił ustami,

Lecz na żołnierza chował pacholęcia,

Grając mu w rogi i dzwoniąc szablami;

Nie chował syna jako ptaka w klatce,

Co go hodują, aby pięknie śpiewał;

Nie dał kobiétom, własnéj nie dał matce,