Dachy Krakowa posrébrza spiczaste;
We dzwony biją, a lud się gromadzi,
Z miasta strumieniem na gościniec płynie,
Czeka na wzgórzach — dziś litewskie xiążę950
Przybywa polskiéj królewnie pokłonić951.
Zimowe słońce zza mgły się wyrwało,
Jasnym promieniem witać go wychodzi,
I niebo szaty lazurowe wdziało,
I drzewa stoją w diamenty952 strojne,
A w każdém błyszczą, jak w kropelkach rosy,