Bogiem klnę, pani, że ci prawdę rzekłem.

Lecz wkrótce sama Jagiełłę zobaczysz.

W poczcie się licznym do Krakowa zbliża.

Z Lublina z pany szedł do Sandomierza.

Spytek z Mielsztyna spotkał go na drodze,

Poczet pomnożył, i wiedzie go z sobą.

Dzisiaj przed tobą kolana swe skłoni. —

Jadwiga oczy zakrywała w dłoni.

— Idźcie — mu rzekła — niechaj na przyjęcie

Gotują zamek. Stało się! Ofiarę