— O jakże pięknie drużyna płonie!

Jak im w płomieniach pięknie, do lica1036!

Pogasić ogień! dosyć płomieni!

Niech moja przyjdzie tu niedźwiedzica.

A okna zaprzeć i drzwi od sieni.

Zobaczym, jak ich czule uściska! —

Wnet z hucznym śmiechem rozewrą wrota.

Leci zgłodniała pańska służebna,

Wzniosła1037 na łapy, oczyma błyska,

I na pijanych, wpółmartwych, miota1038.