Wzniósł się na łoże, a w drzwiach ukaże

Witold. I słudzy padli na twarze.

On pięść złożywszy, zęby zacisnął,

I klątwą dziką w oczy mu prysnął.

— Słudzy ci czołem, ty bij mnie1046, sługo! —

— Ja! tobie? Xiążę! poczekasz długo,

Nim Kiejstutowicz czołem uderzy!

Nikomu jeszcze nie biłem czołem! —

— To mnie uderzysz, lenniku hardy!

Wiész, że xiążęcą czapkę ja wziąłem,