— Za króla Jagiełłę! — zawołał — tam zdrada! —

Zaledwie dopędził, gdzie na Antokole

Kończą się usypy, wał i zaborole1067,

Już postrzegł, że chwila o mieście stanowi.

Pośpiesza ze swemi, we wrotach sadowi,

Po wałach rozsypał żołnierzy wzdłuż drogi,

Sam z garstką wyjechał nielicznéj załogi.

Już u wrót, u murów przyparte drabiny,

I warty zabite, i ogień zażgniony1068!

Toż samo od lidzkiéj poczęto już strony.