Teraz on nazad do mistrza powraca:
Bo był w Mazowszu, a Jagiełły krewny,
Xiążę1088 Ziemowit odmówił pomocy,
Olgierdowicze powstali na niego,
I nié ma w nikim, prócz mistrza, nadziei.
— Wy tu! — mistrz z zgrozą i dziwem1089 wykrzyka1090.
— Jam tu, w twych rękach — Witold mu odpowié. —
Zdrajca! wszak prawda? to powiedzieć chciałeś?
Więc zdrajca w twoje znów przybywa ręce.
Słuchaj! na próżno łudzić się kłamstwami,