A w nocy ani zasnąć, ni odpocząć!

To ogień rzucą, to najdą od boku,

To porwą jeńców. I nié ma spokoju!

Wojna straszliwa, bo wojna bez boju,

A w ciągłéj trwodze, ni wygrać nadziei.

Mistrz marszczy czoło, graf Algard się gniewa.

— Dopókiż będziem stać pod tym szałasem?

Patrzeć, jak dzieci, na tę garść poganów1217?

Nam trzeba działać, całą rzucić siłą. —

— Czekajcie — Witold w ucho mistrzu1218 szepce —