A śmiech ich dziki do zamku górnego
Doszedł, aż zadrżał Moskorzowski stary.
Na czarnym koniu, z rozczochranym włosem,
Nagiemi ręki1231, krwią spiekłą zlanemi,
Pędzi ku muróm Turzego Zamczyska
Jeździec od Niemców, a na długiéj włóczni
Chwieje, potrząsa bladą trupa głową,
Po niéj włos złoty spływa rozpuszczony,
Oczy otwarte, usta wykrzywione.
— To Korygiełło! — czarny jeździec woła. —