I coraz silniéj szturmują — na próżno.
Na zgliszczach miesiąc, dwa, jątrząc się, leżą,
Aż tęskną obcym wojna być poczyna.
Próżno ich Witold prosi i zaklina.
Co dzień z nowemi hufcami odchodzą.
Mistrz Witoldowi rzekł: — Na próżno dłużéj
Stać tu. Wrócimy. Teraz w kraj pożeniem1237,
Bo trzeba gości łupem przyjąć hojnym,
Krwią i pożarem nakarmić do syta. —
Obóz się ruszył. Witold się obraca