I promy pędzą, łodzie się uniosły,

Laskami robią169 i długiemi wiosły,

Żeglują szybko po cichém jeziorze;

Jéj niespokojność, jak łódź fale, porze170;

Czeka i czeka — nie widać ich w mroku.

Całun na ziemi, noc na bystrém oku.

Już bliżéj szelest i szum prutéj fali,

Już płyną, ale w milczeniu, bez krzyku;

Nigdy z zwycięztwem171 tak nie powracali.

Kiejstut bez burki, bez swojego szłyku,