Na sto rozpadnie części rozerwana,
Bezbronna stanie, sąsiadóm619 gospodą,
Pastwiskiem koni Mogułów620 i Lachów.
Szła wieść jak Maras621 blada, aż do morza,
A kędy przeszła, twarze pobielały,
Zadrżały ręce, serca zastukały —
Starcy schylili ku mogiłom głowy,
Młodym oszczepy w rękach się zachwiały,
A matki dzieci do piersi tuliły,
Jakby już wieścią wojny się straszyły.