— Lepiej proszę pani. Koniecznie dziś być chciała na mszy świętej na intencją JW. pani, z podziękowaniem za łaski, których doznaje.

— Poczciwe serce! nieoszacowana kobieta!

— A jaka przywiązana do męża, to JW. pani nie uwierzy.

— Jużto moja Tekluniu ja się tego zawsze spodziewałam, że takie poczciwe kobiecisko musi prędzej później do niego przywiązać. On, to także poczciwy z kościami.

— Prawda pani, że to rzadko takiego sługi.

— A pisarz ze swoją fluksją?

— Już zdrów, dziękuje JW. pani za materacyk, ale biedak w wielkim kłopocie.

— No! cóżto mu takiego?

— Coś mu tam podobno braknie kilkadziesiąt garncy wódki, która się podobno uschła, a że strasznie ma wielki punkt honoru, doprawdy boję się, żeby sobie czego złego nie zrobił.

— A widzisz Teklusiu jak to źle — zawołała grożąc staruszka — że ty mnie tego dawniej nie mówiłaś. Widzisz, to trzeba radzić. Widać biedaczysko z tego musiał i fluksji dostać. Bywa to ze zmartwienia. A wieleż mu to tam potrzeba?