— Cóż ona naucza? — spytał po krótkiém milczeniu.

— Czci jednego wielkiego Boga! — odparł Alexandryjczyk.

— Jednego! — zaśmiał się Cezar — a jakże jeden wystarczyłby na cały świat i ziemię...

— Jak ty, Cezarze, na świat cały panujesz i wystarczasz!

To zręczne pochlebstwo prawie mimowolnie przyszło na usta starcowi; Tyberyusz się uśmiechnął.

— Mówią — dodał pisząc cóś stylem po cytrusowym stoliku, stojącym przed nim, że Judea oczekuje przyjścia wielkiego jakiegoś władzcy; że są przepowiednie u was, które zwiastują narodzenie mocarza... co świat podbije. Prawda-li to?

— W księgach naszych — rzekł Hebrejczyk — jest o tém podanie, ale to nie władzca wedle ciała i miecza — dodał — tylko wedle ducha. Nie będzie on panował legiami wielkiemi i potęgą ziemską, lecz słowem i prawdą.

— Czcze wyrazy! — rozśmiał się Tyberyusz — jak może władać ten co nie ma siły jeno w uściech? Spójrzyjże na co zeszła siła i moc w ustach Greków, najmędrszego w świecie narodu?

Żyd zamilkł na chwilę...

— Cezarze — rzekł — z jednéj bryły marmuru niewprawna dłoń rozbite tylko kawały, a ręka rzeźbiarza wywiedzie posąg na podziw cudnego kształtu. Słowo jest narzędziem, a duch, co w niém tkwi zamknięty, duszą jego...