— Jak ja! — rzekł Tumry.

— Cóż z sobą myślicie?

— Co mamy myśléć? myślimy umrzéć.

— Głupstwo — przerwała cyganka żywo — umrzéć na rozkaz nie potraficie, a rady szukać potrzeba. Mutes-oro, (śmierć) nie przychodzi na zawołanie!

— Nie ma dla nas rady!

— A gdybym ja ci jaką dała?

I spojrzała mu w oczy z zapytaniem.

— Ty!? — uśmiechając się niedowierzliwie odezwał się cygan — o! nie oddawaj czego i sama potrzebujesz; zda się tobie!

— Mnie, rada? na co?

— Boś i ty także jak ja z gadziami się związała, i jak ja wyjdziesz na tém.