Tomko stanął zdziwiony.

— To go niechcecie przyjąć odemnie?

— Bo nie mogę — odpowiedziała Marysia — a za cóż i na co miałabym od was brać podarki? a coby to na to powiedzieli ludzie?

— Czyto koniecznie ludzie o wszystkiém wiedzieć mają? — rzekł kusiciel słodko, podkręcając wąsika i ze strachem a pożądliwością razem spoglądając na zaklęte cmentarzysko.

— A Pan Bóg? — odezwała się Marysia.

— Albożto Pan Bóg zakazał dawać i brać gościńce?

— Ja tam tego niewiem, bom nie mądra — rzekła sierota po chwili namysłu — alem nigdy w życiu nic od nikogo darmo nie brała i nie wezmę...

Tomko niedowierzając jeszcze, rzucił okiem ku chacie, ujrzał na przyźbie chustkę i wstążkę, i dźwignął ramionami zniecierpliwiony.

— No! to jak tam sobie chcecie — rzekł szydersko. — Znajdzie się taka, co to weźmie.

— I takiéj sobie gościńca swego oddajcie — odpowiedziała Marysia — choćby Kachnie — dodała z uśmiechem, przypominając opowiadanie Rataja — ja pewnie nie pozazdroszczę.