— A! dobrego macie stróża! — rzekł z przekąsem chłopak — może i kąsa jeszcze?
— Czasem! — śmiejąc się pocichu odpowiedziała Marysia — ale byleby do mnie nie przystąpić, nic nie zrobi.
Tomko zwolnił kroku, śpiewać począł i zachodząc ze strony, zrównawszy się z sierotą w przyzwoitéj jednak od niéj odległości, rozmowę zawiązał.
— Czemuto wy nigdy nie przychodzicie na taniec do karczmy?
— Nie mam czasu.
— A w niedzielę?
— Trzebaż jeść ugotować i pokarmić kury, gęsi, gołębie, chatę oporządzić, spocząć.
— I nie nudno wam to na odludziu?
— Nie... na nudę nie ma téż czasu.
— Trzysta diabłów — rzekł w duchu Tomko — zkąd się ona tak pięknie mówić nauczyła?