— Przywożę panu miłą nowinę — rzekł, jak zwykle szydersko.
— Mnie? a toby było coś nadzwyczajnego! — rozśmiał się poeta.
— Spodziéwam się iż to go uraduje, gdy oznajmię blizki powrót księżny Ahaswery — dodał hrabia.
Poeta zakąsił usta.
— Wysoko cenię księżnę — odparł kwaśno — lecz zdaje mi się że ta nowina w szczególności dla mnie nie mogła być przeznaczoną. Wszystkim tu ona równie będzie miłą.
— Księżna byłaby już w Rzymie — dodał hrabia — wstrzymała ją tylko słabość męża, który jak się okazuje, ma suchoty. Prawdopodobnie więc owdowieje wkrótce, a niéma wątpliwości, iż wyjdzie za mąż. Pytanie tylko zachodzi, na jaką teraz narodowość koléj przyjdzie.
Księżna Teresa przerwała:
— A! nie bądź-że tak złośliwym! Nie masz litości nawet nad przyjaciółmi.
— Niestety, mościa księżno — zawołał Filip — nademną téż ludzie litości nie mają.
— Cóż ci winna Ahaswera? — spytała gospodyni.