Ochmistrzyni wpatrywała się w niego z podziwieniem.

— W twoim wieku! w twoim wieku! — zamruczała — tak się zadurzyć w kobiecie, która na ciebie spojrzeć nie chce, niepojęta rzecz.

Dudycz był dumny tem.

— Mniej stary jestem niż się wydaję — rzekł — no i zobaczy miłość wasza, że na swojem postawię.

— Teraz kiedy Włoszka starej królowej najpotrzebniejsza? — spytała Zamechska.

— A staremu królowi największą zawadą? — dodał Petrek.

— Ale cóż nasz dobry, stary król znaczy? — zaszeptała ochmistrzyni.

Dudycz głową potrząsał.

— Da się to widzieć — zamknął — da się to widzieć.

To mówiąc wstał.