Składamy więc na ołtarzu dobra ogólnego tę ofiarę maluczką po cichu, dozwalając się czytelnikowi domyślać, cośmy uczynili i jak zasłużyli się wiele!

Rozdział drugi. Pochodzenie i młode lata bohatera

Rozpocząć tak ważny życiorys, nie powiedziawszy choć słów kilka o procedencji naszego kołka, jego antenatach i rodzie, byłoby grzechem niedarowanym biografowi... Uznaną jest rzeczą, że wiele z rodziców bierzemy i że u źródła często leżą w zarodku przyszłe nasze losy. Mógłbym tu bardzo poważnych przywieść wam pisarzy, lecz nie śmiem ich, was i siebie utrudzać.

Przyjmiemy więc za pewnik, że chociaż się trafiają ludzie i kołki wyrastający z niczego, częściej człowiek i kołek dostaje w udziale po rodzicach zadatek przyszłego żywota. Na nieszczęście, nie zawsze ten dąb, z którego bale i wańczosy przyprowadzono do Gdańska, zrodzi równego sobie syna, i trafia się, że z dębową naturą dziecię potężnego mocarza lasów, zostanie mizernym kołkiem! Zawsze jednak dębowym.

Domyślacie się już, że nasz kołek był tego pokolenia i rodu, i nie mylicie się wcale.

Ziemia, na której na świat przyszedł, z dawna była dziedzictwem prastarej szlachty JM. panów Rogalów Kijewskich, o których chociaż Niesiecki nie pisał, choć dzieje nie wspominają, w powiecie jednak był to dom wielkiego wpływu i znaczenia. Źli ludzie w ostatnich czasach wymyślili na nich, że z Rogalów stali się Rogalikami, ale ten niesmaczny ucinek zazdrość dorobkowiczów i świeżej kreacji ludzi w obieg puściła.

Wiadomo zkądinąd, że Rogalowie owi piastowali najwyższe powiatowe dostojności, Sędziów, Marszałków, Deputatów różnego kalibru, Podkomorzych, Chorążych, Podsędków, Regentów i t. p. Nie było między niemi ani jednego, któryby jakąś godnością zaszczycony nie był, lub przynajmniej tytułu nie używał. Blask tedy był wielki, ale się żyło cicho i poważnie wśród lasów, w starym dworze Dębina.

Już z samego włości nazwania domyśleć się łatwo, że na ziemi wołyńskiej osiedlona, otoczona być musiała lasami wiekuistemi...

Lasy te zrazu przepyszne, rąbane były nielitościwie przez kilkaset lat, według tej metody znanej, która się na przysłowiu (jak wiadomo: „doświadczeniem wieków” zwanem) zasadzała:

Nie było nas, Był las,