Nowy człowiek powrócił do starych smiecisk, które kochał pamięcią, a dziś poznać nie mógł tak dziwnie na jawie się zmieniły. Nędza wiejska ozłociła się w duszy jego poezją wspomnienia, tu występowała z całą swą straszliwą rzeczywistością i biedotą... Zielony dach aksamitem wysłany... czarny był i dziurawy, grusza na w pół sucha, sadek wiśniowy nizki i drobny, podwórko ciasne i brudne, a ludzie jakby inni, tak zbiedzeni i nędzni...
Tylko łzy i serca pozostały też same... Niemi się jeszcze porozumieć było można, gdy już i słów zabrakło wspólnych i językami różnemi mówić do siebie musieli starzy rodzice i na długą wędrówkę skazane ich dziecko.
Matka dziękowała, że powrócił i nie rozumiała dla czego bieda ich pociągnęła go ku sobie... ojciec skłopotany powtarzał:
— Co teraz będzie! — dziaduś płakał — a siostry załamywały ręce niebogie, i dzieci, widząc że wszyscy biedują, patrząc po sobie skrzywiły się jakby rozpłakać chciały.
Weszli z nim wszyscy do chaty chcąc go ukryć przed oczyma ciekawych, bojąc się ludzi i niepewni jeszcze co z nim uczynią.
Tu Sachar obejrzawszy się, wszystko znalazł na miejscu jak było przed laty i zadziwił czując w sobie tak wielką zmianę a tak małą w martwej siedzibie rodzicielskiej. Na piecu widać było pęknięcie, które zostawił, poznał wiadro u drzwi stare, stół trochę w jedną stronę pochylony na którym jadali w dnie świąteczne, też same dziury i garby w podłodze, i zeschłe ziele na pułapie... W oknie zbita szyba pozostała dotąd założona łuczywem; warstat tkacki zdał się tym samym półsetkiem zajęty...
Tylko twarze starych pomarszczyły się i pożółkły, plecy schyliły, oczy przygasły, a silniejsze dzieci siostrzyne mimo nędzy odrosły od ziemi nieco i różowemi policzki rozweselały gromadkę...
Tu Sachar rzucił się na ławę spocząć, bo i ze znużenia i z wzruszenia nogi pod nim dygotały, a siostra pobiegła szukać jedzenia aby go pokrzepić.
— Tylkoż cicho! na miły Bóg — krzyknął Chariton oglądając się po swoich... O Sacharze nikomu ani słowa! Rozumiecie! Potrzeba się nam dobrze naradzić co z nim zrobić... trzeba przygotować dwór, panią, pana, panienkę, ekonoma, aby go za zbiegostwo nie prześladowali...
Stary Perebendia na chwilę dawną przytomność odzyskał.