Pan i pani słowa nie rzekli, tylko skinieniem ręki odprawiono ich do chaty.
Ekonom uznał stosownem pozostać dla tajemnej narady o losach nieszczęśliwego...
— Ale wirtuoz, mospanie, niechże go wszyscy wezmą! — zakrzyknął pan Rogala wstając z pod pieca — gdzie on się tego nauczył? Mógłby panie koncerta dawać... i byłby nie zły grosz z niego.
— Wiesz co, kochanie — odezwała się Dorota — chłopak niczego, trochę przetarty w świecie, wziąć go do dworu, czasem i do tańca zagra.
— Włóczęga! niewiedzieć jakiego prowadzenia, zrobił uwagę pan Rogala.
— Trudnoż go w chacie przy pługu zostawić.
— Już to do pługa się nie zda — dodał ekonom — ale jak jaśnie państwo rozkażą...
— Weźmiemy go do dworu! — odezwała się pani — do wojska go szkoda... zdrów, przystojny i przydać nam się może... liberja Janka, który poszedł na wieś do chaty, w sam raz przyjdzie na niego.
Nie miała potrzeby przemawiać panna Adelaida, gdyż nic lepszego dla niego wyrobić nie mogła, musiała na tem poprzestać i Sachar w ten sposób mianowany został... lokajem...
Znając go nie trudno się domyśleć, że ten chleb dlań musiał być gorzkim, ale już go życie złamało i wygięło tak, że mu prawie obojętnem było co z nim uczynią, a wiedział że woli mieć nie będzie.