Z tego szału chciano go obudzić nareszcie i z kolei poczęli przystępować wszyscy, których się wprzódy obawiał, przed którymi ustępował trwożny... Sachar patrzał na nich chwilę, ale ani ich postać, ani słowa nie czyniły na nim najmniejszego wrażenia... uśmiechał się im łagodnie, łaskawie, nic więcej...

Wszyscy zrozumieli że był obłąkany — jedna Natalka wiedziała przyczynę.

Biednemu dziewczęciu pierś wezbrała żalem niepohamowanym, i nie patrząc już na nikogo, nie czując wstydu, rzuciła się ku niemu, rękami obejmując go za szyję ze łkaniem i płaczem:

— Sacharze mój drogi! to ja! to ja! Natalka twoja!

— A! i ona oszalała! — rzekł Rogala — otóż i masz.

Ale Sachar ani jej głosu ani twarzy nie poznał, uśmiechnął się dobrotliwie i zlekka odsunął od siebie, potrząsając głową...

Ona przypadła do kolan jego i poczęła tak płakać serdecznym śmiechem i łzami razem, aż litościwi ludzie od niego ją oderwali.

Na nim ani hałas ten, ani rozdzierający krzyk dziewczęcia, ani płacz, nie czyniły najmniejszego wrażenia... on grał...

Pot kroplami ogromnemi oblewał mu skronie, oczy zapalały się coraz to mocniejszym blaskiem, pierś buchała, a usta śmiały się... nareszcie pochylił się, powieki zamknął i usnął.

Jakkolwiek zimni są ludzie, są przecie widoki straszne, które przejmują do kości najlepiej uzbrojonych przeciwko uczuciu; odezwie się w ich głębi coś ludzkiego, zadrży struna, która cały świat jednym dźwiękiem łączy.