Boleść to była, jakiej tylko na pół dzikie natury i nieunoszone temperamenta uledz mogą; zmieniła się ona w walkę z życiem, we wściekłość; konwulsyjnymi ruchy rzucało się nieszczęśliwe dziewczę, mimo swej wiedzy i woli, jakby w niem działała trucizna, jakby w żyłach płynął wlany w nie jad zabójczy. Na przemiany to leżała martwa, to zrywała się jak szalona, a matka chwytała ją, całowała i kładła znowu, lękając się, aby w przystępie obłędu głowy o mur nie rozbiła.
Wieczór zapadł, ciemności ogarnęły pokój, z drugiego się tylko świeciło przez drzwi otwarte, gdy doktor nadbiegł, przez króla przysłany.
Stan, w jakim znalazł Natałkę, był tak dziwny, iż lekarz w pierwszej chwili środków na pohamowanie szału nie znalazł. Przez zaciśnięte zęby z trudnością zdołano kilka kropel jakichś wlać w usta.
Dziewczę było nieprzytomne, bez mowy; oczy zaszłe mgłą jakąś, patrzały, nie widząc. Zdawało się, że nie było ratunku, że zgon tylko może zakończyć tę straszną męczarnię.
W milczeniu stali wszyscy nad nią. Lekarz powtórnie krople swe dać kazał; po nich w ćwierć godziny sen nastąpił, a z nim przyszła nadzieja.
Wśród tego zamięszania, jakie całym domem wstrząsnęło, nie uważano, gdy się do pokoju ciemnego wcisnął nieznajomy, odarty mężczyzna. Był to Maksym. Oczy mu świeciły wśród mroku jak wilkowi, patrzał i jak wryty przytulił się do drzwi, nie dając znaku życia.
Gdy nareszcie sen przyszedł, a było już około północy, Grzybowska przelękniona i zmęczona wyśliznęła się do domu; doktor przepisawszy dalsze krople i obiecując powrót nad ranem, usunął się także, jedna matka została przy Natałce, a u drzwi Maksym.
Wśród strasznego milczenia płynęły godziny, słychać było tylko oddech spiącej ciężki i łkanie przez sen.
Maksym się zsunął na podłogę i skurczony, sparty o ścianę, legł jak pies u progu.
Z północy westchnienie i krzyk wyrwały się razem z piersi Natałki. Zerwała się z posłania i siadła; matka była przy niej. Oczyma rzuciła w mrok, milcząc, ze zwieszoną głową zdając się sobie przypominać, co przebyła. Ręką potarła po czole; zdawała się spokojna.