Stand auf, Herzlieb...

Jakby na złość Wielkiemu Mistrzowi i z ukosa spoglądając nań, trzeci, zaintonował:

Zu Braunschweig stehet ein Castell...

Jeden, ze strony widząc, że już bez pieśni się chyba nie obejdzie, a śpiewy miłosne rozigrać się nadto mogą, wniósł starą owę, a wszystkim znaną pieśń Hildebrandową:

Ich will zu Land ausreiten...

która rycerstwu lepiej przystała.

Zagłuszyła ona inne i śmiało się podniosła pod sali sklepienia... Nikt się jej wstydzić nie potrzebował, a prastare dzieje opowiadając, sercami kołysała...

Hrabia Namur, który do innych a słodszych pieśni był nawykły, przysłuchywał się ciekawie razem i szydersko... Anglicy usiłowali coś zrozumieć...

Uczta była skończoną; Wielki Mistrz wstał pierwszy i poważniejsi za nim do izb jego się wynieśli, chociaż znaczniejsza część biesiadników, pigmentu sobie dolewając i pieśń po pieśni wznawiając, na ławach pozostała. Dzień uroczysty nie dozwalał pilnować ściślej ani godzin, ani praw stołowych... gościnność nie dopuszczała odmawiać napoju...

Przez otwarte okna zawiewało wonne powietrze majowe... Rycerstwo nastrajało się do przyszłych bojów, a kto by był młodszych podsłuchał, jakie sobie obiecywali zdobycze, wzdrygnąć by się musiał.