Śpiewy nie pobożne, jakby u zakonników przystało, ale świeckie, miłosne, żartobliwe, wesołe... Poczynali je obcy, a wtórowali im, wzdychając, ci, co ich dawno nie słyszeli i głodni byli.

Wielki Mistrz musiał udawać, że ich nie słyszy, nie rozumie...

Z jednej strony brzmiało półgłosem:

Es ritt ein Fürst in frembde Land

Zu einer schönen Jungfrauen...

Z drugiej, jak na przekorę, nucił inny:

Es flog ein klein Waldvögelein...

Der lieben für’s Fensterlein,

Es klopfet also leise

Mit seinem Goldschnäbelein: