Bernard się nie namyślał. Nachylił się do parobka:
— Pilleny wiecie? — spytał.
Chłop głową dał znak i brwiami, że je znał.
— Siedzi tam...
— Stara Reda, Kunigasowa żona — przerwał Szwentas — ta, której syna małym chłopięciem porwano i zabito. Baba zajadła za trzech srogich mężczyzn stanie. Tam wleźć, to jak w osie gniazdo wpaść lub w mrowisku spać się położyć.
Bernard spojrzał.
— Nie chce ci się? — odparł.
Szwentas się rozśmiał, ruszając barkami szerokimi.
— Ja się ni os nie boję, ani mi mrówki straszne — rzekł — a od czego rozum? a na co Bóg dał chytrość?
I rękoma znak jakiś zrobił przed sobą.