Późno w pogoń pójdziem, dognamy ich rano, wojsko rozproszymy, siostry odbijemy, w obozie znajdziemy.

Poznamy je łatwo... złote włosy mają i na włosach złotych przepaski zielone, na przepaskach z ruty wianeczki splecione. Na wianuszkach ciemnych kwiatki są złocone.

Siostrzyce kochane, miłe dziewki moje! skądżeście dostały tych kwiateczków złotych?

Na wojnie, na wielkiej, pomiędzy wojskami, tameśmy dostały kwiatki nasze złote...

Pieśń się skończyła; Kunigasowa, ciągle jeszcze nieporuszona, słuchać się zdawała. Był to dla dziewcząt znak, że dalej śpiewać miały. Popatrzyły na swą panią bojaźliwie, poszeptały coś z sobą, od ucha do ucha pobiegło hasło i starsza, przodownica, po chwili zawiodła piosenkę nową:

Siostrzyczko kochana! czegoś się na rączce oparła tak smutna i nie nucisz pieśni? — Jak mi piosnki śpiewać? jak mi być wesołą? Ogródek zniszczony, mam w ogródku szkodę. Rutę mi zdeptano, pozrywano róże, lilie połamano, rosę otrzęsiono...

— Czy wiatr dął z północy? Czy rzeka wylała? Czy Perkun zahuczał? Błyskawicą rzucał?...

— Wiatr nie dął z północy, nie wylała rzeka i Perkun nie huczał, pioruny nie biły.

Brodaci to ludzie od morza przybyli, wysiedli na brzegi, ogródek zniszczyli. Rutę podeptali, róże pozrywali, lilie połamali i otrzęśli rosę. A ja — sama, sama, ledwiem się ukryła, pod ruty gałązką, pod wianuszkiem ciemnym...

Skończyła się pieśń znowu. Reda stała i słuchała. Swalgon spoglądał na nią i widział, gdy o brodatych mężach nucono, jak się jej brwi ściągnęły i wargi zadrżały.