Żaden z tych, co mu winni byli, nie wyszedł z pomroki stanąć przed nim... szczeźli68 kędyś marnie i nie śmieli mu się ukazać... Przychodzili ci, których kochał... bledzi, z mogił wydobyci, ręce ku niemu wyciągając a błagając: — Wrogiem nie bądź!
I tak się Swalgon w tych marzeniach zatopił, iż, gdy ostatnia pieśń przebrzmiała, a jemu w uszach stare nieboszczki nucić i kwilić zaczęły, — dworak go musiał w bok trącić, bo sądził, że usnął znużony.
Oczy otworzywszy, Swalgon ujrzał przed sobą nieopodal stojącą Redę, która w niego ciekawy wzrok wlepiła...
Na widok jej, zemstę w sobie zapragnął znów rozbudzić Szwentas; poszedł po nią myślą do serca — ale tam już jej nie było.
IV
Wzrok tych oczu niewieścich był straszny. Spotkawszy się z nim, Szwentas zadrżał... a nuż mu ona miała wszystkich z duszy dobyć tajemnic?
Reda, milcząc, od stóp do głów go rozpatrywała, jakby niełatwo jej było tego Swalgona, wróżbitę, w tym człowieku niepozornym, odrażającym, wynaleźć.
— Skąd wy? jakeście się tu dostali? — zapytała Kunigasowa.
Swalgon trochę męstwa odzyskał. Przypomniał sobie, że zawsze najłatwiej mu było żartem i śmiechem ludziom się obronić i ich otumanić.
Zmusił się do wesołej twarzy i wykrzywił. Zgiął się, nisko kłaniając...